Ponieważ w ciągu tygodnia jem wypróbowane obiady w pracy, w weekend mam ochotę na coś szczególnego. Coś, czego nie jadam na co dzień. Ostatnio debiut w mojej kuchni miał stek z tuńczyka. Duża porcja zdrowia na talerzu w przepysznej odsłonie. Zapraszam :)
Grillowany stek z tuńczyka na sałatce z kaszą jaglaną
Składniki na 2 porcje:
Sałatka:
- ok. 1 szklanki ugotowanej na sypko kaszy jaglanej
- garść uprażonego na patelni słonecznika
- garść suszonej żurawiny
- garść rodzynek
- 5-6 suszonych pomidorów bez oliwy
- 200 g pomidorków koktajlowych
- 1 pomarańcza
- 100 g mieszanki sałat (dowolne rodzaje i proporcje)
Dressing:
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1 łyżka płynnego miodu
- 1 łyżka musztardy
- sok z 1/2 cytryny
Tuńczyk:
- 2 steki z tuńczyka (ok. 150 g każdy) w temperaturze pokojowej
- oliwa z oliwek
- sól, świeżo mielony czarny pieprz
Suszoną żurawinę, rodzynki i pokrojone na mniejsze kawałki suszone pomidory wrzucić do miseczki, zalać odrobiną wrzątku (tylko do przykrycia), odstawić na 5-10 minut. Pomidorki koktajlowe poprzecinać na pół, pomarańczę wyfiletować i wrzucić wszystko do większej miski. Dodać podprażony słonecznik, kaszę jaglaną, sałaty. Zalane wcześniej składniki odsączyć na sitku, pozostawiając powstały płyn. Mieszankę rodzynek, żurawiny i suszonych pomidorów dodać do miski.
Miód, oliwę z oliwek, musztardę, sok z cytryny oraz pozostałą po odsączeniu wodę wymieszać dokładnie w szklance do połączenia, odstawić.
Steki z tuńczyka wysmarować oliwą z oliwek, oprószyć solą oraz pieprzem. Porządnie rozgrzać patelnię grillową. Kiedy nabierze odpowiedniej temperatury, ułożyć na niej steki. Smażyć przez 1-2 minuty, obrócić na drugą stronę i smażyć kolejne 1-2 minuty. Tuńczyka zdjąć z patelni, wysmarować odrobiną świeżej oliwy, skropić sokiem z cytryny, odstawić na moment.
Do miski ze składnikami sałatki wlać dressing, dobrze wymieszać, wyłożyć na talerze. Na wierzch ułożyć steki z tuńczyka.
Jakoś tak się składa ostatnimi czasy, że równie często mam ochotę na kuchnię włoską, co indyjską, czy tajską. Niby nic w tym dziwnego, ale najczęściej moje obiady opierają się na jakichś azjatyckich przyprawach, więc jest to jakaś zmiana. Uwielbiam gotować po włosku, bo to kuchnia, która cechuje się jakością produktu i zawsze można wyczarować przepyszne danie w prosty sposób. Dziś padło na cytrynowe risotto podawane z łososiem ;)
Łosoś i risotto cytrynowe
(na postawie przepisu według Kwestii Smaku)
Składniki na 2 porcje :
- 1 litr bulionu warzywnego
- 2 łyżki sosu rybnego (opcjonalnie)
- 40 g masła
- mała cebula, drobno posiekana
- 150 g arborio
- 1 łyżeczka suszonego tymianku
- 1/2 łyżeczki kurkumy (dla koloru)
- 60 ml białego wytrawnego wina
- 1 mniejsza cytryna, skórka + sok
- garść świeżych listków tymianku
- 30 g startego parmezanu / grana padano
- świeżo mielony pieprz biały i czarny
- ok. 300 g filetu z łososia
- sok z połowy cytryny
- sól
- 1/2 łyżeczki kurkumy
- 1/2 łyżeczki ostrej papryki
- 1 łyżka oleju
Do podania:
- świeży tymianek
- starty parmezan / grana padano
Filet przekroić na dwie części, opłukać i wysuszyć. Skropić sokiem z cytryny, natrzeć solą, kurkumą, papryką, wysmarować olejem, odstawić.
W garnku zagotować bulion z dodatkiem sosu rybnego.
Na patelni z nieprzywierającą powłoką i grubym dnem rozgrzać połowę masła. Dodać cebulę, zeszklić, od czasu do czasu mieszając. Wrzucić ryż, smażyć aż cały pokryje się warstwą tłuszczu (ok. minuty). Dodać suszony tymianek, kurkumę, zalać winem, gotować aż odparuje. Następnie przez kolejne 15-20 minut dolewać po jednej szklance bulionu do czasu ugotowania ryżu. Przed dolaniem każdej kolejnej szklanki, cały płyn powinien zostać wchłonięty.
Podczas ostatnich 5 minut gotowania risotta rozgrzać patelnię z nieprzywierającą powłoką. Ułożyć na niej filety, skórą do dołu. Smażyć 5 minut, następnie obrócić na drugą stronę, smażyć kolejne 3-5 minut*.
Do gotowego ryżu dodać skórkę oraz sok z cytryny, doprawić białym pieprzem, patelnię odstawić z palnika i przykryć pokrywką, ostawić na 2 minuty. Następnie wmieszać pozostałe masło, parmezan oraz świeże listki tymianku. Wyłożyć na talerze.
Usmażonego łososia zdjąć z patelni, delikatnie pozbawić go skóry i umieścić na wyłożonym risotto. Posypać odrobiną świeżego tymianku i tartego parmezanu.
* Czas obróbki ryby zależy od jej grubości, wagi, tego jakiej patelni używamy i jak mocno jest rozgrzana, dlatego czas podany tutaj jest orientacyjny.
Tapioka w mojej szafie zalegała już od bardzo dawna. Zawsze kiedy miałam się za nią zabrać, coś stawało mi na przeszkodzie. W końcu, kiedy po raz kolejny przeglądałam przepisy na She Simmers, natrafiłam na wpis z tapioką i wiedziałam, że tym razem zrobię ten deser. Chciałam, żeby była intensywnie kokosowa, więc dodałam trochę więcej mleka kokosowego (znowu mleko kokosowe? ;P). Natomiast zamiast melona wykorzystałam kaki. Sama tapioka jak wiadomo nie ma smaku, ale jej zaletą jest to, że chłonie go jak gąbka, więc wyszły z tego delikatne, gumowe, kokosowe kulki ;) Uważam, że to świetna alternatywa dla budyniu. W końcu podanie budyniu na deser to nic takiego, a tapioką można zaskoczyć gości. Do tego jest to deser bardzo prosty, szybki i można zrobić go z wyprzedzeniem ;)
Kokosowa tapioka z kaki
(inspiracja She Simmers)
Składniki na 4 porcje :
- 1 szklanka wody
- 1 + 2 (3) szklanki mleka kokosowego w temp. pokojowej*
- 1/2 szklanki tapioki (tapioca pearl)
- 1/4 szklanki cukru
- 1/2 łyżeczki soli
Do podania:
- 2-3 dojrzałe owoce kaki
* Polecam skorzystać z mleka dobrej jakości, o jak najwyższej zawartości ekstraktu z kokosa np. 80%.
W garnku zagotować wodę z 1 szklanką mleka kokosowego. Dodać tapiokę, wymieszać, przykryć pokrywką i gotować na małym ogniu przez 5 minut. Przemieszać, gotować przez kolejne 5 minut (około), aż tapioka stanie się przezroczysta. Aby sprawdzić, czy na pewno jest ugotowana należy spróbować, czy jest wystarczająco miękka. Garnek zdjąć z palnika.
Wmieszać pozostałe 2 szklanki mleka kokosowego, cukier oraz sól. Na tym etapie całość będzie dość rzadka. Kiedy cukier się rozpuści, przykryć garnek pokrywką i wystudzić do temperatury pokojowej. Po tym czasie tapioka powinna wchłonąć nadmiar płynu. Deser rozdzielić na 4 porcje, włożyć do lodówki na kilka godzin (powinien być dobrze schłodzony).
Przed podaniem obrać kaki i pokroić na drobną kostkę. Wyłożyć na wierzch tapioki.
Jeżeli miałabym wskazać danie, które mogłabym określić mianem "hitu jesieni" na pewno byłoby to dzisiejsze curry. Robiłam je wręcz nałogowo, obrałam do niego kilkanaście sztuk hokkaido i powtarzałam do znudzenia. Nie potrafię powiedzieć, co szczególnego ma w sobie ta potrawa. Pewnie nic, ale mi bardzo zasmakowała, więc postanowiłam się nią podzielić. Zawsze robiłam ją raczej "na oko" dlatego proporcje, które podaję są raczej orientacyjne.
Dyniowo-kokosowe curry
Składniki na 6-8 porcji :
- 2 większe lub 3 mniejsze dynie hokkaido (ok. 1 kg wagi po obraniu)
- 4 ziemniaki
- 2 łyżki oleju kokosowego
- 1 laska cynamonu chińskiego (cassia)
- 5-7 łyżeczek czerwonej pasty curry*
- kawałek imbiru, starty na tarce
- 4 ząbki czosnku, drobno posiekane
- woda
- 1 puszka pomidorów krojonych (z zalewą)
- 5 liści limonki kaffir
- 1 pałka trawy cytrynowej
- sól
- 1 puszka (400 ml) mleka kokosowego
- 1-2 łyżki sosu rybnego
- 2 łyżki cukru palmowego
- 1 limonka
Do podania:
- sok z limonki
- świeże liście kolendry
- ryż basmati / jaśminowy
Dynię i ziemniaki obrać, pokroić w 2-3 cm kostkę, odstawić. W dużym garnku z grubym dnem rozgrzać olej. Wrzucić korę cynamonu, chwilę podsmażyć. Następnie dodać pastę curry, imbir, czosnek, zalać odrobiną wody. Dusić 1-2 minuty. Do garnka dorzucić dynię, ziemniaki oraz pomidory z puszki, przemieszać, zalać wodą do takiego poziomu, aby prawie przykrywała warzywa. Trawę cytrynową pozbawić zewnętrznej warstwy, zgnieść parę razu tylną stroną noża, dodać do garnka wraz z liśćmi kaffiru, doprawić solą. Gotować na średnim ogniu przez około 20 minut, aż dynia i ziemniaki będą lekko miękkie. Wlać mleko kokosowe, gotować kolejne 15-20 minut, aż warzywa zmiękną zupełnie**.
Na koniec zdjąć z ognia, dodać sos rybny, cukier palmowy i sok z limonki, wymieszać. Podawać z ugotowanym ryżem lub jako samodzielne danie, skrapiając dodatkowo limonką oraz posypując liśćmi kolendry.
* Polecam użycie własnoręcznie przygotowanej pasty (gdyby ktoś nie wierzył, że to proste - tutorial Hot Thai Kitchen), ale dobra gotowa też będzie odpowiednia.
** Idealnym momentem na zakończenie gotowania jest chwila, w której część dyni się rozgotuje i utworzy gęsty sos, a część zostanie jeszcze w kawałkach.
W tym roku, jak już pisałam wcześniej, staram się maksymalnie wykorzystać sezon na dynię. Staram się również wyszukiwać przepisy, które podsuną mi nowy pomysł na jej wykorzystanie. Ostatnio skusiłam się potrawę Nigela Slatera - zapiekankę z mielonego mięsa indyka, pokrytego dyniowym puree. Dość pracochłonne danie, ale myślę, że warto skusić się na weekendowy obiad, bo jest pyszne :)
Indyk zapiekany pod dyniową pierzynką
(na podstawie Squash and turkey bake)
Składniki na 4 porcje (naczynie do zapiekane o wymiarach ok. 26x26 cm lub kilka mniejszych kokilek) :
- 2 małe dynie hokkaido
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1 duża cebula
- 3 ząbki czosnku
- 500 g pieczarek
- 3 gałązki tymianku
- 500 g mielonego mięsa z indyka
- sól, świeżo mielony czarny pieprz
- 2 łyżki mąki
- 400 ml czerwonego wytrawnego wina
- sos Worcestershire, odrobina
- 2 łyżki masła
- 4 łyżki tartego parmezanu / grana padano (opcjonalnie)
Dynię obrać, wydrążyć, pokroić na mniejsze kawałki. Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Na dużej blasze wyłożyć papier do pieczenia i umieścić na nim przygotowaną dynię. Piec około 20-30 minut, aż stanie się wystarczająco miękka, aby zrobić z niej puree.
Na patelni rozgrzać 1 łyżkę oliwy, cebulę drobno posiekać i smażyć do lekkiego zbrązowienia. Pod koniec dodać rozdrobniony czosnek, przemieszać. Pieczarki pokroić w plastry*, wrzucić na patelnię. Gałązki tymianku lekko posiekać, dodać do pieczarek i cebuli. Dusić do miękkości grzybów. Zawartość patelni wyłożyć do miski, odstawić.
Na tą samą patelnię dodać kolejną łyżkę oliwy, rozgrzać, a następnie dodać mielone mięso z indyka. Doprawić solą, pieprzem i oprószyć mąką, smażyć 2-3 minuty. Całość zalać winem, polać odrobiną sosu Worcestershire, dusić na małym ogniu przez 5 minut. Dodać odstawione pieczarki z cebulą, dusić kolejne 5 minut. Zawartość patelni przełożyć do naczynia żaroodpornego.
Upieczoną dynię zblendować z masłem, doprawiając solą i pieprzem. Wymieszać z tartym serem. Puree wyłożyć na warstwę mięsa (np. za pomocą rękawa cukierniczego). Całość zapiekać przez 35-45 minut w temperaturze 200 stopni, aż dynia się zarumieni i stanie się lekko chrupiąca.
W tym sezonie dynia jest przeze mnie bardzo intensywnie eksploatowana. Do tej pory najczęściej wykorzystywałam ją do dań typu curry lub zup. Dziś dla odmiany postanowiłam zrobić risotto i nie zawiodłam się. Składniki świetnie się uzupełniają, każdy z nich jest wyczuwalny, równocześnie tworząc super smaczną kombinację. W oryginalnym przepisie użyto dyni piżmowej, natomiast ja postawiłam na ulubioną hokkaido. W zasadzie odkąd mam stały dostęp do tej odmiany dyni, nie kupuję innych. Risotto polecam wszystkim "dynioholikom" i nie tylko :)
Risotto dyniowe z szafranem i rozmarynem
(na podstawie Butternut Squash and Saffron Risotto)
Składniki na 2 porcje :
- 250 g obranej i pokrojonej w kostkę dyni
- 4 łyżki oliwy z oliwek
- 625 ml wywaru z warzyw
- mała szczypta szafranu
- 160 ml białego wytrawnego wina
- 1 mała cebula, drobno posiekana
- 200 g arborio
- 1 gałązka rozmarynu, posiekane listki + odrobina do podania w całości
- sól, świeżo mielony czarny pieprz
- 1 łyżka zimnego masła
- tarty parmezan / grana padano
Na patelni rozgrzać 2 łyżki oliwy, wrzucić dynię, przykryć pokrywką i dusić ok. 20 minut, aż stanie się miękka i zacznie się rozpadać. W razie potrzeby podlać odrobiną wody. Przyprawić solą i pieprzem, odstawić.
Do garnka wlać wywar wraz z winem, podgrzać na średnim ogniu. Z mieszaniny odlać 1 szklankę i zalać nią szafran, odstawić.
Pozostałe 2 łyżki oliwy rozgrzać na średnim ogniu, na dość dużej patelni, najlepiej z nieprzywierającą powłoką i grubym dnem. Dodać posiekaną cebulę, zeszklić. Następnie wrzucić ryż , mieszać przez kolejne 2-3 minuty, aż pokryje się warstwą tłuszczu i stanie się odrobinę przezroczysty.
Na patelnię wlać 1/3 płynów (wywar + wino), mieszając od czasu do czasu. Kiedy ryż wchłonie prawie całą wodę, zalać go kolejną 1/3 mieszaniny. Ponownie mieszać do momentu wchłonięcia wody przez ryż. Wlać ostatnią porcję płynów wraz z odstawioną szklanką z szafranem. Gotować do wchłonięcia prawie całej wody. Cały proces duszenia powinien trwać około 15-17 minut, ryż powinien zmięknąć, ale nadal być al dente.
Pod koniec gotowania (ok. 2 minuty) dodać przygotowaną dynię, dodać masło, wyłączyć ogień i mieszać do połączenia, aż risotto stanie się kremowe. W razie potrzeby doprawić solą. Podawać posypane startym parmezanem lub grana padano, świeżo zmielonym pieprzem i listkami rozmarynu.
Pomimo tego, że kuchnia azjatycka jest moim wielkim uzależnieniem i zdecydowanie najczęściej po nią sięgam, mam też ogromną słabość do włoskich klasyków. Wystarczy kilka składników najlepszej jakości, 30 wolnych minut i pyszne danie gotowe. Dzisiejszy przepis jest tego najlepszym przykładem, polecam! :)
(na podstawie przepisu pochodzącego z książki "Kocham Toskanię" Gulii Scarpaleggii)
Składniki na 2 porcje:
- 250 g ugotowanego i dobrze odsączonego szpinaku*
- oliwa z oliwek
- 250 g ricotty
- 1 jajko
- mąka
- 2 łyżki tartego parmezanu
- gałka muszkatołowa
- sól, pieprz
Do podania:
- 1 łyżka masła
- kilka listków szałwii
- starty parmezan
- sos pomidorowy **
* Można skorzystać ze świeżego lub mrożonego szpinaku. Po ugotowaniu dokładnie go odsączyć i osuszyć.
** Mój szybki sposób na sos pomidorowy: gotuję pomidory krojone z puszki z odrobiną soli, pieprzu, liściem laurowym, ziołami prowansalskimi i łyżką octu balsamicznego. Duszę do momentu, aż sos nieco odparuje i stanie się gęsty.
Na patelni rozgrzać 1 łyżkę oliwy, podsmażyć ugotowany szpinak, wystudzić. Następnie szpinak posiekać i wymieszać z ricottą oraz parmezanem. Doprawić do smaku solą, pieprzem i świeżo startą gałką muszkatołową. Dodać jajko, rozmieszać. Na stolnicy rozsypać sporą ilość mąki. Z gotowej masy uformować kulki wielkości orzecha włoskiego, a następnie dokładnie obtoczyć je w mące.
W garnku zagotować wodę z odrobiną soli. Do wrzącej wody wrzucać przygotowane kulki i gotować je do momentu aż wypłyną na wierzch. Wyciągnąć z wody za pomocą łyżki cedzakowej.
Na patelni rozgrzać łyżkę masła, dodać szałwię i chwilę podsmażyć.
Na głęboki talerz wylać odrobinę sosu pomidorowego, położyć na nim gnudi, polać masłem z szałwią i posypać tartym parmezanem.